Wycieczka – ponownie Kampinos (cz. 1)

Zachciało mi się wstać w środku nocy i wybrać się w pewną miejscówkę w Kampinoskim Parku Narodowym. Następnym razem nie popełnię tego błędu, bo dochodząc do zaplanowanego miejsca, udało mi się, niestety, wystraszyć dwa stada dzikiej zwierzyny 🙁

Następnym razem plecak, karimata, śpiwór i nocowanie na miejscu. Gdybym tak zrobił wczoraj, to miałbym niezłą sesję. Bo te dwa stada, które przepłoszyłem były mniej więcej 15, no może maksymalnie 20 od stanowiska. 🙁

Jakość zdjęć i tak uważam, że jak na pierwszy raz może być. Zdjęcia były robione w trakcie wschodu Słońca, kiedy była jeszcze bardzo mocna szarówka. ISO było stopniowo zmniejszane od 25600 do 1600.

Poniżej efekty poranka, rozciągnięte na 4 części 🙂

Planica

Te zdjęcia mają już swoje lata, ale że w ostatni weekend skończył się sezon zimowy w skokach narciarskich, właśnie na skoczni w Planicy, to sobie powspominajmy 🙂 Malutka ta skocznia, a widoczki z niej takie sobie 😉 To jednak nie Tatry 😉 Oczywiście taki żarcik. 🙂 Każde góry są piękne.

Kampinos – na próbę

10 marca wybrałem się z „przewodniczką” obejrzeć sobie Jej miejsca na fotografowanie w Puszczy Kampinoskiej. Nie mieliśmy jakoś wielkiego szczęścia do dzikiej zwierzyny, ale przynajmniej wiem już gdzie się wybierać, aby spróbować coś „upolować” 🙂

Nam się pojawiła nawet jedna Łosica, ale jednak pewien eksperyment się nie powiódł i zdjęcia nie wyszły 🙁 Takie życie. Ale będzie przynajmniej kolejny pretekst do wybrania się w tamte miejsca 🙂

Agnieszko, Dziękuję 🙂

Sopot (cz. 1)

Tak się potoczyła sytuacja życiowa, że musiałem wybrać się na weekend do Sopotu. Nie mogłem więc zmarnować okazji, aby wykorzystać okazję na zrobienie kilku zdjęć w nadmorskiej scenografii 🙂 No to popatrzcie i Wy na 3 częściową serię. Poniżej część pierwsza 😉

Sokołówka

Pod koniec stycznia pojechałem w miejsce, które działa na mnie kojąco. Kiedyś „Sokołówka” znajdowała się w Polanicy-Zdroju. Niestety tamta Chata przegrała walkę z ogniem. Nowa, znajduje się w Szczytnej. Jest to Chata Harcerskiego szczepu zwanego Pomarańczarnią. Miejsce, w którym można się i napracować przy pracach remontowych, jak i wyciszyć korzystając z odludzia i ciszy tam panującej. Tym razem przywitała mnie tam piękna, dawno nie spotykana u nas zima. Pięknie, po prostu pięknie tam było. Szkoda, że mogłem tam być tylko dwa dni.