Kolejna porcja zdjęć 🙂 Swoją drogą to jeszcze dużo nauki przede mną 🙂
Nauki techniki i wykorzystywania statywu 🙂





Kolejna porcja zdjęć 🙂 Swoją drogą to jeszcze dużo nauki przede mną 🙂
Nauki techniki i wykorzystywania statywu 🙂





Zachciało mi się wstać w środku nocy i wybrać się w pewną miejscówkę w Kampinoskim Parku Narodowym. Następnym razem nie popełnię tego błędu, bo dochodząc do zaplanowanego miejsca, udało mi się, niestety, wystraszyć dwa stada dzikiej zwierzyny 🙁
Następnym razem plecak, karimata, śpiwór i nocowanie na miejscu. Gdybym tak zrobił wczoraj, to miałbym niezłą sesję. Bo te dwa stada, które przepłoszyłem były mniej więcej 15, no może maksymalnie 20 od stanowiska. 🙁
Jakość zdjęć i tak uważam, że jak na pierwszy raz może być. Zdjęcia były robione w trakcie wschodu Słońca, kiedy była jeszcze bardzo mocna szarówka. ISO było stopniowo zmniejszane od 25600 do 1600.
Poniżej efekty poranka, rozciągnięte na 4 części 🙂





Te zdjęcia mają już swoje lata, ale że w ostatni weekend skończył się sezon zimowy w skokach narciarskich, właśnie na skoczni w Planicy, to sobie powspominajmy 🙂 Malutka ta skocznia, a widoczki z niej takie sobie 😉 To jednak nie Tatry 😉 Oczywiście taki żarcik. 🙂 Każde góry są piękne.





10 marca wybrałem się z „przewodniczką” obejrzeć sobie Jej miejsca na fotografowanie w Puszczy Kampinoskiej. Nie mieliśmy jakoś wielkiego szczęścia do dzikiej zwierzyny, ale przynajmniej wiem już gdzie się wybierać, aby spróbować coś „upolować” 🙂
Nam się pojawiła nawet jedna Łosica, ale jednak pewien eksperyment się nie powiódł i zdjęcia nie wyszły 🙁 Takie życie. Ale będzie przynajmniej kolejny pretekst do wybrania się w tamte miejsca 🙂
Agnieszko, Dziękuję 🙂




No i ostatnia część zdjęć z Sopockiej „wycieczki”. Tradycyjny widoczek na hotel i trochę impresji 😉





Plaża w Sopocie jest albo „pusta”, ale ciężko się opędzić od ptaków. Mniejszych i większych 🙂 Ale też można popodziwiać kutry. Szkoda, że nie stały bliżej wody 🙂





Tak się potoczyła sytuacja życiowa, że musiałem wybrać się na weekend do Sopotu. Nie mogłem więc zmarnować okazji, aby wykorzystać okazję na zrobienie kilku zdjęć w nadmorskiej scenografii 🙂 No to popatrzcie i Wy na 3 częściową serię. Poniżej część pierwsza 😉





Pod koniec stycznia pojechałem w miejsce, które działa na mnie kojąco. Kiedyś „Sokołówka” znajdowała się w Polanicy-Zdroju. Niestety tamta Chata przegrała walkę z ogniem. Nowa, znajduje się w Szczytnej. Jest to Chata Harcerskiego szczepu zwanego Pomarańczarnią. Miejsce, w którym można się i napracować przy pracach remontowych, jak i wyciszyć korzystając z odludzia i ciszy tam panującej. Tym razem przywitała mnie tam piękna, dawno nie spotykana u nas zima. Pięknie, po prostu pięknie tam było. Szkoda, że mogłem tam być tylko dwa dni.





Ostatni set ze spaceru. Nawet nie wiecie w jakim tempie przestawiałem aparat na Automat, bo na Manualu za żadne skarby bym nie zdążył zrobić zdjęć.



Część trzecia, przedostatnia, Tym razem kaczuchy. Niech mi ktoś powie, że te ptaszory nie są fotogeniczne?? Niestety, na Smródce jakoś do tej pory nie ma Mandarynek 🙁




